środa, 14 maja 2014

Rozdział 1

-Córeczko uważaj tam na siebie.Przecież wiesz, że ojciec jest nieodpowiedzialnym człowiekiem.-powiedziała smutna mama.Jesteśmy ze sobą bardzo związane dlatego tak długi okres czasu jest dla nas koszmarem.
-Nie martw się mamo.Poradzę sobie.
-Masz racje niepotrzebnie się martwie.A teraz wchodź już do tego autobusu bo jeszcze odjedzie bez ciebie.-wskazała palcem na stojący bus.Przytuliła mnie mocno i otarła łzę, która powoli spływała po jej gładkim policzku.
-Mamo to tylko dwa miesiące.-wsiadłam do pojazdu, którego tak bardzo nie cierpiałam, a musiałam nim najczęściej jeździć.Usiadłam na tylnym siedzeniu obok okna.Na całe szczęście nikt obok mnie nie siedział.Założyłam słuchawki na uszy i puściłam moją ulubioną piosenkę Miley-Stay.Mimo tego, że tak wiele ludzi ma o niej złą opinię ja uważam, że należy jej się szacunek.Po dwu godzinnej podróży w śmierdzącym autobusie w końcu dojechałam na miejsce.Nagle zobaczyłam znajomą mi twarz.Matthew.
-Cześć.Co ty tu robisz ?-spytałam nieco zdziwiona.
-Twój ojciec mnie prosił żebym po ciebie przyjechał bo mu coś wypadło.
-Super.
-Wyładniałaś przez te kilka lat.-zaśmiał się.
-Dziękuje jak widać Tobie również uroda nie przeszkadza.
Chłopak stanął przy wielkim, czarnym motorze.
-Chyba sobie żartujesz...
-Zanim wsiądziesz załóż kask.-zaśmiał się.
-Nigdy nie wsiądę na tą maszynę śmierci.Nie wiem jak ty, ale ja idę pieszo.-powiedziałam przestraszona.
-Z lękami trzeba walczyć, Mia.
Spojrzałam na motocykl i wzięłam świeże powietrze do płuc.Założyłam kask i skórzaną kurtkę, którą wcześniej podał mi Matt.Wsiadłam na pojazd z ledwością oddychając.
-Złap się moich pleców.-rozkazał.Z niepewnością przytuliłam się do jego umięśnionego tułowia.Przekręcił kluczyk w stacyjce i ruszył.Tak bardzo się bałam, że z oczu leciały mi łzy, nie umiałam nad tym zapanować.Dziesięć minut wielkiego strachu się skończyło.Zsiadłam i oddałam mu rzeczy.
-Było aż tak bardzo źle?-zapytał.
-Jeździsz jak wariat.Już nigdy...
-Cześć córeczko, na reszcie mogę cię zobaczyć.-przerwał mi tata.Podbiegłam do niego i przytuliłam się.
-Dziękuje za podwózkę, Matthew.-odwróciłam się w jego stronę.
-Nie ma sprawy.Cześć Mia.
-Do zobaczenia.-powiedziałam po cichu z nadzieją, że jeszcze się spotkamy.Weszłam z ojcem do małego domu.
-Ale wydoroślałaś.-powiedział patrząc na moje włosy.
-Dlaczego wysłałeś po mnie Matthewa?
-Nie mówił ci? Pracuje u mnie na latarni morskiej.
-Nie, nie mówił.Pójdę się rozpakować.
Poszłam do mojego pokoju i wrzuciłam moje ubrania do dużej, białej szafy.Przeczesałam włosy i poprawiłam makijaż.Użyłam tuszu do rzęs i brzoskwiniowej szminki.Przebrałam się w czarne jeansy, czarną bokserkę, a na to narzuciłam czarno-czerwoną koszulę w kratę.Na nogi nałożyłam czarne conversy.Zeszłam na dół, tata siedział na kanapie więc od razu mnie zauważył.
-A gdzie ty się młoda damo wybierasz o tej porze.
-Po pierwsze jest dopiero 19:00, a po drugie idę zwiedzić okolice.
-No dobrze tylko nie wracaj późno.
Jestem tutaj kilka godzin, a ojciec już mnie wkurza.Wyszłam przed dom.Rozglądnęłam się na różne strony i wybrałam latarnię morską.W końcu jej właścicielem jest mój tata i wypadałoby cokolwiek o niej wiedzieć.Przechodząc przez drzwi wpadłam na jakiegoś chłopaka.
-Przepraszam.-powiedzieliśmy chórkiem.Zorientowałam się, że to Matthew.Zaśmiałam się.
-Gdzie ty idziesz?-zapytał.
-Mam w planach wejść na tą latarnię.
-Oprowadzić cię?
-Byłoby mi bardzo miło.
-Tęsknisz czasem za Californią?
-Tęsknie za Tobą.-powiedziałam nieświadoma swoich słów

2 komentarze:

  1. Świetny blog! Zapraszam tez do siebie ')
    http://because-i-am-other.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Spotkanie po latach swojego dawnego przyjaciela pewnie wywiera wiele uczuć.Mam nadzieje, że w późniejszych rozdziałach będzie jakiś malutki romansik pomiędzy nimi.Ja również bym się bała na miejscu Mii wsiąść z nastolatkiem na motocykl.
    Czekam na dalsze rozdziały!Pisz szybciutko.
    Dużo weny życzę.
    Pozdrawiam Amy Er

    OdpowiedzUsuń