-Ja skądś Ciebie znam.-powiedziałam zdziwiona.
-No co ty?-zadrwiał
-Stefan Potrasbund.
-Brawa!-zaśmiał się szyderczo.
-Czego chcesz od Nas?!-krzyknął Matthew.
-Chcę latarnii jej Ojca.
-Chyba sobie kpisz!-wrzasnęłam.
-On ma wszystko.Zabrał mi to co było dla mnie najważniejsze.Twoją matkę, dom i latarnię.Zostałem z niczym.
-Nawet nie jesteście rodzeństwem!
-I tutaj się mylisz.Jestem jego rodzonym bratem.
Nagle podjechał inny wóz z którego wysiadł obcy mężczyzna szarpiąc mojego ojca.
-Tato!-krzyknęłam.
-Oddasz mi latarnię albo Cię zabije.-ostrzegł Stefan.
-Nigdy Ci jej nie oddam wolę żebyś mnie zabił.
-W takim razie sam wybrałeś.-przyłożył tacie pistolet i kiedy już miał strzelić nadjechał wóz policyjny.
-Puść broń!-krzyknął policjant.A Stefan strzelił w mojego ojca.Zaczełam krzyczeć i płakać nie umiałam powstrzymać emocji. Podbiegłam do mojego taty i zaczęłam popychać jego ramie, aby się obudził, jednak tak nie było.Usłyszałam z jego ust "Kocham Cię" i już nic nie usłyszałam.Po chwili nadjechała karetka, a lekarze zaczęli badać jego tętno.Jeden z nich powiedział.
-Przykro mi.-Skierował do mnie.A po chwili dodał.-Zgon 16:23.
Zaczęłam płakać i wyć.
-Reaninujcie go albo coś!-krzyknęłam.
-Mia...Tak...-zaczął Matt.
-Milcz.-wzięłam z ziemi pistolet, który należał do Stefana i skierowałam go w j stronę Stefana.
-Mia!-krzyknął Matt.-Mia odłóż tą broń!
-On nie jest warty tego żeby umrzeć.Życzę mu długiej i bolesnej śmierci.-wyrzuciłam pistolet do oceanu, nad którym staliśmy w przepaści.Matthew mnie przytulił, a ja przylgnęłam do niego.Policja i karetka odjechali, a my zostaliśmy sami.Siedziałam z nogami przy brodzie i nie mogłam w to uwierzyć.Milczałam i nic nie mówiłam, byłam w rozpaczy...Już nigdy nie zobaczę mojego ukochanego ojca.Tak bardzo go kochałam mimo tego, że wiele razy się z nim kłóciłam,
-Chciałabym zasnąć i nigdy się nie obudzić.-szepnęłam.
-Mia, sam wiem najlepiej jak to nie mieć rodziców.Nie mam matki i ojca.Jestem sam na tym świecie i nie użalam się nad sobą.
-Ale ty przynajmniej nie widziałeś jak twój ojciec umiera.
-Nie będę się z Tobą wykłócał chodźmy.
-Nie dam rady, Matt.Nie poradzę sobie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz